news biografia dyskografia koncerty multimedia księga gości artykuły linki kontakt strona główna

 


Vanessa-Mae już jako nastolatka osiągnęła w klasycznej muzyce tyle, że uznała, iż warto zwrócić się ku innej stylistyce.

VANESSA MAE

PERŁA W KORONIE


Czas udowodnił , że pamiętny album "The Violin Player" nie był tylko krótkotrwałym romansem młodziutkiej wirtuozki skrzypiec z poprockową konwencją, ale również zmienił myślenie o tym odłożonym do lamusa instrumencie.




- Często odwiedzasz Polskę. Jest to Twoja wizyta numer...

V.M. - ...pięć. Pierwszy był Sopot, potem wizyta promocyjna, następnie koncert w ramach "Red Hot Tour", wreszcie za czwartym razem występ na Boże Narodzenie. Teraz promuję swój nowy album. Przyjechałam tu pociągiem, 22 godziny w podróży.

- Powiedz coś o nowej płycie. Jestem pewna, że nie jest to tylko zbiór wielu muzycznych stylów, że wszystkie utwory łączy myśl przewodnia. Co nią jest?

V.M. - Ten album spaja wiele myśli przewodnich, ale podobnie jak poprzednio, starałam się, by pokazywał mnie taką, jaka jestem teraz. "The Violin Player" był zabawą - nagrałam go , gdy miałam 15 lat, teraz mam 18. Podróżując po świecie, udowodniłam ludziom, że skrzypce są nie tylko obiektem muzealnym - mogą być także instrumentem mego pokolenia. Chciałam nagrać album, który wprowadziłby skrzypce w nowe stulecie, pokazał nowe możliwości tego instrumentu.Dlatego na płycie znaleźć można retro, acid jazz, styl Jamiroquaia, disco w "I Feel Love", a nawet prawdziwy rock'n'roll w "Hocus Pocus". Zawsze występowałam, grając muzykę klasycznaą z akompaniamentem orkiestry, ale przez ostatnie dwa lata, koncertując przed tak różnorodną publicznością, przekonałam się, jak uniwersalna może być muzyka. Dociera przecież do wszystkich... Myślę, że to mnie zainspirowało. Kiedy nagrywałam ten album, pamiętałam o tym. Stąd na "Storm" tyle różnych stylów muzycznych. Przy komponowaniu utworów współpracowałam z Andy Hillem, autorem "Think Twice", utworu śpiewanego przez Celine Dion. On wniósł swoje rockowo-popowe korzenie, ja wniosłam klasyczne, dzięki czemu praca była bardzo interesująca i sprawiała nam dużo frajdy. Ponadto na płycie znalazło się także kilka coverów, m.in. "Hocus Pocus". Wszystko, co mi się podoba, jest na tym albumie. "Storm" nie zna żadnych granic, barier. Jak powiedziałam, pokazuje mnie taką, jaką jestem teraz.

- A skąd idea "Happy Valley"? Bycie "częścią" uroczystości w Hong Kongu musiało dla Ciebie wiele znaczyć...

V.M. - To prawda, bycie częścią takiej chwili jest bez wątpienia wspaniałym uczuciem, ale było coś jeszcze... Napisałam ten utwór specjalnie na okazję przekazania Hong Kongu Chinom. Grałam go na żywo na samej uroczystości. Były tam setki flag chińskich, sto osób w chórze... Podczas tego występu, transmitowanego do Chin i Hong Kongu, każdy był Chińczykiem. Teoretycznie nie jestem Chinką, bo mam brytyjski paszport, ale było to dla mnie bardzo wzruszające i wspaniałe przeżycie. Miałam uczucie, a pewnie czuli to też inni, że bez względu na to, co ma miejsce w historii, życie toczy się nadal... Tak czy owak będę miała o czym opowiadać moim dzieciom i wnukom.

- Czy zainteresowanie tematami azjatyckimi dotyczyło tylko tej szczególnej okazji, czy też możemy spodziewać się czegoś więcej?

V.M. - Planuję wydanie kolejnego albumu z muzyką klasyczną. Będzie nosił tytuł "China Girl". Znajdzie się na nim sławny utwór dwóch chińskich kompozytorów, "Butterfly Lovers". Jest to przykład klasycznej muzyki Zachodu, jest tu orkiestra, ale w wykonaniu chińskim. To bardzo piękny utwór, opowiada historię, opartą na prawdziwej chińskiej opowieści o miłości. Zadedykowałam go mojemu dziadkowi, który pochodził ze środkowych Chin.

- Twój pierwszy album klasyczny był wydany w specjalnej edycji jako CD-ROM.

V.M. - Tak, to prawda.

- Wydaje mi się interesujące, że artyści o różnych zainteresowaniach muzycznych korzystają z osiągnięć współczesnej techniki. Jest jeszcze internet. Czy śledzisz ten aspekt działalności współczesnych muzyków?

V.M. - Tak, to ciekawe, że dzięki nowym technologiom świat staje się coraz mniejszy. Komunikowanie się z innym staje się prostsze, podróżowanie jest prostsze, no chyba, że masz infekcję ucha i musisz jechać pociągiem przez 22 godziny. Ale to ważne, że ludzie się potrafią komunikować. - NICOLA

- "XL" listopad 1997

powrót