 |

W londyńskim domu zawsze czeka na nią mama. |
Gra na skrzypcach po to, by być szczęśliwą
Vanessa Mae: Dla księcia Karola magłabym koncertować bez końca
Gram po to, by być szczęśliwa. A jeżeli przy tym dzięki mojej muzyce inni staną się odrobinę szczęśliwsi, ja jestem szczęśliwa tym bardziej - tłumaczy 19-letnia Vanessa Mae, która właśnie wraca do domu po kolejnych koncertach. W domu w dobrej dzielnicy Londynu czekają na nią rodzice oraz jej ukochane zwierzęta: cztery psy i dwie papugi. Dlatego nie lubi wyjeżdżać na długo.
A tak się złożyło, że życie sympatycznej dziewczyny o kruchej figurze (na którą najmniejszego wpływu nie mają wielkie ilości czekolady i włoska kuchnia, uwielbiana po prostu przez młodziutką skrzypaczkę) i ujmującym uśmiechu, składa się głównie z podróży.
Urodzona w Singapurze tego samego dnia, co Paganini (choć 196 lat później) Vanessa koncertuje od 9. roku życia, a mając 13 lat, jako najmłodsza w historii wystąpiła z Londyńską Orkiestrą Symfoniczną. Ostatnio dwukrotnie zagrała dla księcia Karola. Raz w letniej rezydencji Highgrove, a drugi w pałacu Buckingham.
- Książę jest bardzo szarmancki i miły. Ma ujmujący sposób bycia. Wierzę, że pewnego dnia zostanie królem - opowiada Vanessa, dodając, że magłaby dla niego koncertować bez końca.
Życie dziecka szczęścia, za jakie powszechnie uważa się Vanessę, nie jest wcale takie bajkowe. Owszem, wiele podróżuje, zwiedziła kawał świata, ale płaciła i wciąż płaci za to wysoką cenę. Vanessa Mae nie ma czasu, aby spotkać się z przyjaciółmi, nigdy nie chodziła do tzw. normalnej szkoły, o jej edukację dbali korepetytorzy. Jej cały świat, i to najzupełniej dosłownie, stanowi muzyka. - Eva Morris
- "Życie na gorąco" 17 grudnia 1997
 |
 |