news biografia dyskografia koncerty multimedia księga gości artykuły linki kontakt strona główna

Cudowne dziecko, bo tak do niedawna o niej mówiono, teraz jest 23-letnią piękną kobietą. Wie czego wymagać, ale i pragnąć od życia. Ciężka praca doprowadziła ją do światowego sukcesu. Co ciekawsze, była jedną z pierwszych osób, które zaryzykowały kreowanie nowoczesnego stylu gry utworów muzyki klasycznej.
  W wieku 4 lat wraz z rodzicami przeprowadziła się z rodzinnego Singapuru do Londynu, gdzie od razu podjęła naukę gry na fortepianie. Równocześnie próbowała swych sił w grze na skrzypcach. Gdy miała 7 lat wygrała konkurs "Młodego Brytyjskiego Pianisty Roku". Po zakończeniu nauki w klasie fortepianu, całkowicie poświęcila się skrzypcom. Był to strzał w dziesiątkę, bo już niebawem cały świat miał dowiedzieć się o jej niezwykłym talencie. Kończąc edukację muzyczną z najlepszymi wynikami w Schleswig Holstein u profesora


Feliksa Andrejewskiego czy Royal College of Music, gdzie otrzymała dyplom The Professional Diploma Course, Vanessa zaczęła koncertować.
  Wykonywała utwory Bacha, Mozarta, Czajkowskiego z London Symphony Orchestra czy National Symphony Orchestra. Przez cały czas pracowała nad swoim warsztatem muzycznym, traktując siebie surowo i krytycznie.
  Wydała trzy płyty z muzyką poważną, jednak to rok 1995 był dla Vanessy przełomowy w jej karierze. Stało się tak za sprawą płyty The Violin Player, która była połączeniem nowoczesnych rytmów muzycznych z klasycznymi przebojami. Płyta okazała się wielkim sukcesem.
  Świat oszalał - jak nigdy dotąd otworzył się na muzykę klasyczną w jej mistrzowskim wykonaniu. Obecnie na rynku pojawia się kolejny album zatytułowany Subject To Change, który w doskonały sposób ukazuje Vanessę w bardziej dojrzalszym, lecz równie interesującym brzmieniu.


Uroda przemija z wiekiem a talent pozostaje

  Vanessa Mae jest skromna, uśmiechnięta i pełna sympatii dla swoich polskich wielbicieli. Podczas rozmowy dała się poznać jako osoba zupełnie inna, bardziej dojrzała wewnętrznie.

- Pośród muzyków obdarzonych absolutnym sluchem najwięcej jest skrzypków. Czy również Pani posiada słuch absolutny?
- Mówiąc zupełnie szczerze - tak jak każdy zwykły człowiek nie jestem doskonała. Dlatego odpowiadając na to pytanie muszę się przyznać, iż czasami mam absolutny słuch, czasami jednak nie. Wszystko zależy od kondycji, przygotowania zarówno sfery fizycznej jak i samej psychiki.
- Czy Pani managment rozważał nagranie przez Panią hitu w duecie ze światowej sławy skrzypkiem wirtuozem Nigelem Kennedym?
- Z Nigelem spotkaliśmy się rok temu. Polubiliśmy się wzajemnie. Jest znanym i utalentowanym skrzypkiem, który tak jak ja - tylko może trochę w odmienny sposób - prezentuje współczesną wersję mistrzów muzyki klasycznej. Skłamię, jeżeli powiem, że nie myśleliśmy o wspólnej pracy. Jednak, jak na razie, jest ona rozpatrywana w sferze planów na przyszłość. Nic konkretnego nie ustaliliśmy, ale kto wie... Myślę, że byłoby to dla nas interesujące doświadczenie.
- Czy po zagraniu na skrzypcach elektrycznych miewa Pani problemy z dźwiękami i artykulacją na skrzypcach akustycznych?
- W moim odczuciu trudniejsze jest przestawienie się na grę na skrzypcach akustycznych niż na elektrycznych.
- Paganini pisał na skrzypce i gitarę. Czy w bogatej i twórczej codzienności znajduje Pani czas na grę na gitarze?
- Paganini to mistrz nad mistrzami. Nikt nie śmiałby podważać jego wirtuozostwa. Po dziś dzień nikt nie osiągnął takiego poziomu jak on. Niestety nie gram na gitarze. Nie pozwala mi na to czas. Po koncertach czy codziennych ciężkich ćwiczeniach jestem zbyt zmęczona, aby jeszcze sięgać po gitarę. Realizuję się jedynie grą na skrzypcach i to mi w zupełności wystarcza.
- Jaki udział procentowy w kreowaniu światowego sukcesu muzycznego mają takie cechy jak: talent, praca czy uroda?
- To zależy kto jak podchodzi do kreowania własnego wizerunku artystycznego. Dla wielu osób uroda stanowi najważniejszą sprawę. Nad jej pielęgnacją i perfekcją pracuje sztab świetnych profesjonalistów. Skłamałabym twierdząc, że uroda nie odgrywa ważnej roli w osiągnięciu światowego sukcesu. Jestem owocem ciężkiej i mozolnej pracy nad własnym talentem. Bowiem tylko w taki sposób jest się tak naprawdę docenionym muzykiem. Uroda przemija z wiekiem, a wypracowany talent pozostaje na zawsze.
- Spędzając kilka godzin dziennie na ćwiczeniach i szlifowaniu własnego talentu, musi Pani w pewien sposób się relaksować...
- Tak naprawdę, czasu wyłącznie dla siebie prawie nie mam. Jestem tego w pełni świadoma. Taka jest bowiem cena sukcesu. Liczne wyjazdy po świecie, koncerty, promocja nowych albumów - pochłaniają mnie w całości. Największym odprężeniem podczas codziennych zajęć jest popijanie herbaty. Uwielbiam to robić. Nie mogę zapomnieć o zabawach z moim psem, który zawsze na mnie cierpliwie czeka. Są chwile, że bardzo za nim tęsknię.
- Którego z wielkich kompozytorów najbardziej akcepyuje współczesna młodzież?
- Najbardziej popularnym z klasyków niewątpliwie jest Mozart. W dobrej interpretacji jego utworów jesteśmy świadkami nasycenia wszystkich ludzkich uczuć i przeżyć. Wielu wybitnych muzyków sięga po jego twórczość, równocześnie przyjmując wyzwanie przekazania jej innym.
 - Mam słabość do Mozarta. Odkąd sięgnę pamięcią jego utwory zawsze znajdowały się w moim repertuarze. Jednak młodzi ludzie tak najbardziej doceniają twórczość Vivaldiego. Odnajdują w nim dużo romantyczności, ale również ekspresji i spontaniczności. Myślę, że takie połączenie im najbardziej odpowiada. Może zestawienie właśnie tych przeciwieństw przypomina młodzieży ich teraźniejszość. Renata Wozba

- "Gentleman" maj 2001